Pojechałam w ostatni weekend września przewietrzyć trochę głowę. Ciągnęło mnie wszędzie na raz, do kilku miejsc jednocześnie. Zła byłam na siebie, że nawet z zaplanowaniem relaksu w dowolnym miejscu, które lubię, mam problem. Bo ja tych miejsc mam kilka, z każdego wzięłam coś dla siebie, w każdym zostawiłam kawałek siebie. Każde z nich jest dla mnie ważne, każde kocham, żadne nie jest w zasięgu Deutschland Ticket. A odwiedzając jedno, mam wrażenie, że zdradzam drugie. Kocham je wszystkie, choć żadne nie jestem Berlinem. Mieszkam w Berlinie, choć nie jest jednym z tych, do których wzdycham.